Ryszard Czarnecki: Obozy dla uchodźców jakich nie znacie
Właśnie wróciłem z dwóch obozów dla uchodźców. Piszę te słowa w stolicy Libanu, Bejrucie. W styczniu też byłem w takich obozach, tyle że w Iraku. Gdy słyszę u nas, w Polsce całe zastępy ludzi, którzy wypowiadają się na temat konieczności przyjęcia imigrantów na terytorium Rzeczpospolitej, od razu chętnie bym im poradził, aby najpierw odwiedzili uchodźców, najlepiej na własny koszt, a potem dopiero zabierali głos. Choć raczej ich nie przekonam: zwykle dyletanci wiedzą wszystko najlepiej.