Wiadomości
Zdjęcie, którym od kilkunastu godzin posługują się zwolennicy lewicy, by wymusić przyjęcie setek tysięcy uchodźców w krajach, które nie są tym zainteresowane, jest rzeczywiście porażające. Emocje, jakie wywołuje są niezmiernie mocne. Jako ojcu, który ma starsze i młodsze dzieci od 3-latka, trudno mi powstrzymać łzy i żal. Nigdy nie chciałbym widzieć takich zdjęć, i nie jest mi dobrze z tym, co zobaczyłem. Chciałbym, aby takie rzeczy się nie zdarzały, aby ludzie nie narażali tak straszliwie swojego życia, by dzieci nie ginęły, i by nie trzeba było mierzyć się z dramatem uchodźców. Tyle, że to zdjęcie nie jest argumentem w dyskusji o konieczności przyjmowania uchodźców, jak to próbują przedstawiać zwolennicy szerokiego otwarcia na imigrantów, ale dowodzi raczej, że trzeba zatrzymać strumień uchodźców i zupełnie inaczej załatwić problemy w Afryce Północnej czy na Bliskim Wschodzie. A to wymaga twardej polityki, a nie przełykania łez i szantażu emocjonalnego.