Wiadomości
Na pytanie czy francuski model laickości jest zagrożony? Alain Finkielkraut odpowiada: "Jest, i to bardzo. Pod hasłem otwarcia postępuje proces podporządkowywania się kraju, używając słów pisarza Michela Houellebecqa. Oficjalnie to się nazywa otwarta laickość. Ale tu nie ma żadnej otwartości, tu jest tylko forma kapitulacji. Nie tyle wobec islamu, ile wobec jego najradykalniejszej wersji, najbardziej fanatycznej i najszybciej rozprzestrzeniającej się. Dotknięte są szkoły, wolność wypowiedzi. Pozwoliliśmy narzucić sobie tak daleko idącą autocenzurę, że już nigdy nie będziemy mogli wystawić w teatrze francuskim czy wręcz europejskim sztuki „Fanatyzm czyli Mahomet" Woltera. Co prawda zakaz używania symboli religijnych w szkole jeszcze obowiązuje, ale nie wiem, jak długo. Opór społeczny w obronie laickości jest nad wyraz słaby".