„Krytyka Polityczna” przywraca godność osobowość zwierzętom futerkowym
Gzyra przekonuje, że musimy zmienić język, jakim określamy zwierzęta, które mieszkają z nami w domach. - Takie zwierzęta nazywane są domowymi, zarówno w języku potocznym, jak i w prawie. To te, które – jak chce Ustawa o ochronie zwierząt – są „utrzymywane przez człowieka w charakterze jego towarzysza”. Spotyka się także określenie „zwierzęta towarzyszące”. Jest ono promowane przez Oxford Centre for Animal Ethics jako mniej uwłaczające zwierzętom niż angielskie „pets” - oznajmia Gzyra.