Cyrk i żebranina. A Łupaszka jak zwykle, wyklęty
Mogli spokojnie usiąść w sejmowym bufecie, wypić wódeczkę pod śledzia i poczekać co z tego wszystkiego wyniknie. Nawet gdyby Anna Grodzka została wicemarszałkiem to niebo nikomu na głowy by nie spadło ani nie ucierpiałby autorytet Wysokiej Izby, który i bez tego pełza gdzieś w okolicach bruku. Burmistrzem Berlina jest homoseksualista ganiający na parady równości a nikt z tego powodu stolicy Niemiec wiochą nie nazywa. Nikt też z powodu posłanki Grodzkiej nie nazwałby Sejmu cyrkiem bo na to zaszczytne miano zapracował sobie już dawno.