Policja chciała podsłuchiwać matkę Madzi
Policja o wydanie zgody na podsłuchiwanie Katarzyny W. wystąpiła na kilka dni przed zatrzymaniem kobiety. Funkcjonariusze już kilkadziesiąt godzin po zgłoszeniu uprowadzenia dziecka wiedzieli, że matka dziewczynki nie mówi im prawdy. Z logowań jej komórki do nadajników BTS wynikało, że do miejsca, gdzie miało dojść do porwania musiała biec. Przemieszczała się za szybko jak na spacer z wózkiem. Dodatkowo kilka godzin po tym, jak w telewizji ze łzami w oczach apelowała do porywaczy o zwrot córki, Katarzyna W. poszła do kina na horror. Nie wiedziała, że jest śledzona przez policję.