Wiadomości
- Pierwsze reakcje po aresztowaniu Artura W., złodzieja z PO, były standardowe i muszę przyznać, że sam też trochę uciekłem w tę stronę, ale już po jednym dniu widzę coś zupełnie innego i znacznie ważniejszego. Na pierwszy rzut oka mamy w tej sprawie trzy nieprawdopodobne okoliczności, których nie sposób pominąć, o ile chce się mówić i myśleć poważnie. Po pierwsze wręczenie łapówki było co najmniej dziwne i nie chodzi o wrzucanie reklamówki przez szybę, to akurat stary mafijny obyczaj, ale o udział konkretnych osób. Może za dużo widziałem amerykańskich filmów, jednak tak mi się wydaje, że szef gangu nie zajmuje się dostarczanie kasy i to pionkowi, bo chyba nikt nie wierzy, że Artur W. trząsł w Warszawie inwestycjami deweloperskimi. - pisze bloger Matka Kurka na portalu kontrowersje.net