Wiadomości
Jak dowiedziała się Polska Agencja Prasowa, biznesmen Leszek Czarnecki, który oskarża o żądanie 40 milionów zł łapówki byłego szefa Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) Marka Chrzanowskiego, nie stawił się w wyznaczonym przez prokuraturę terminie na badania wykrywaczem kłamstw (wariografem). Sprawdzenia w ten sposób zarówno Czarneckiego, jak i Chrzanowskiego domagał się pełnomocnik tego pierwszego Roman Giertych. On również jest pomysłodawcą użycia wykrywacza kłamstw, i on właśnie ustalił z prokuraturą termin badań wariograficznych biznesmena. A kiedy ten nie stawił się na badania, to także Roman Giertych powiadomił SMS-em organy ścigania, że Czarnecki wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Adwokat zaproponował też, aby właśnie tam prokuratura przeprowadziła przewidziane badania. Tymczasem – jak ustaliła PAP - prokuratura nie ma takich prawnych możliwości, nawet gdyby badania miały się odbyć w polskim konsulacie w USA. PAP dowiedziała się też, że Marek Chrzanowski poddał się badaniu wariografe