Błogosławiona śmierć i wniebowzięcie Maryi w objawieniach
Błogosławiona śmierć i wniebowzięcie Maryi w objawieniach sł. B. Marii z Agredy i bł. Anny Katarzyny Emmerich.
Kategoria
Podkategoria: Wiara
Błogosławiona śmierć i wniebowzięcie Maryi w objawieniach sł. B. Marii z Agredy i bł. Anny Katarzyny Emmerich.
Czytania mszalne na święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Jimena, 16-letnia dziewczyna z Madrytu, odzyskała wzrok 5 sierpnia w czasie Mszy św. podczas Światowych Dni Młodzieży, które dobiegały wówczas końca w Lizbonie. Według doniesień po ponad dwóch latach niemal całkowitej ślepoty nastolatka odzyskała wzrok. Zarówno jej rodzina, jak i przyjaciele postanowili odmówić nowennę do Matki Boskiej Śnieżnej w intencji uzdrowienia Jimeny. Do uzdrowienia doszło w ostatni dzień nowenny i po przyjęciu przez Hiszpankę Komunii św.
Legenda polskiego boksu, były zawodowy mistrz świata w aż dwóch kategoriach wagowych, Tomasz Adamek, po raz kolejny w swym życiu, podjął się wraz z żoną trudu pieszego pielgrzymowania do amerykańskiej Częstochowy.
"Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? ".
Na papierze i płótnie w jasnogórskich archiwach można znaleźć świadectwa opowiadające o wskrzeszeniu umarłych.
Opowieść o uciszeniu burzy należy do pierwotnego rdzenia tradycji, dlatego zanim została spisana po grecku, była przekazywana ustnie w języku hebrajskim lub aramejskim słuchaczom żydowskim w Izraelu – o tym, czym dla pierwszych słuchaczy była historia Jezusa uciszającego wody Jeziora Galilejskiego i jak mogła być przez nich interpretowana pisze w komentarzu na niedzielę 13 sierpnia dla Centrum Heschela KUL prof. Serge Ruzer, wykładowca na wydziale Religioznawstwa Porównawczego Hebrew University w Jerozolimie.
Wiemy, że jesteśmy w Bogu, wiemy, że Syn Boży przyszedł i dał nam zmysł, ażebyśmy poznali Prawdziwego. Jesteśmy w prawdziwym Bogu, w Synu Jego Jezusie Chrystusie (zob. 1J 5,20).
- Nasze wielkie zadanie w tym świecie polega na tym, by głosić radość wynikającą z wiary i tą radością się dzielić - mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. na zakończenie 43. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej, odprawionej na Jasnej Górze.
- Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» (Mt 14, 28)
Apokalipsa zawsze budziła u ludzi niepokojące skojarzenia. Z jednej strony bano się groźnych przepowiedni, z drugiej jednak chciano zrozumieć zapisane w nich wizje, by poznać scenariusz zbliżających się wydarzeń. Zainteresowanie tekstem wzrastało w chwilach gwałtownych zmian, burzliwych wydarzeń, a także pod koniec wieku. Jeszcze bardziej zainteresowanie wzrasta, gdy kończy się kolejne tysiąclecie! Wielu oczekuje znaków nadchodzącego końca. Obrazowy język Apokalipsy pozwala, przy odrobinie wyobraźni, tworzyć rozmaite skojarzenia i na ich podstawie przewidywać przyszłość. Jak to się jednak ma do samej prawdy głoszonej przez Słowo Boże zapisane w księdze Objawienia św. Jana? Jak należy do niej podchodzić? Jak rozumieć obrazy? Do czego się one odnoszą? Jaki jest dzisiaj ich sens dla nas żyjących ponad 1900 lat po jej napisaniu? Czy należy i dlaczego należy czytać Apokalipsę? Jaki jest zasadniczy cel tej ostatniej księgi Pisma Świętego?
Jam jest Pan, Bóg Twój, który Cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.
"Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam!”, a przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwego".
- Apokalipsa mówi więcej, ale też niewiele. W końcowych fragmentach są dwie wizje niebiańskiej Jerozolimy. „Jeruzalem czasów mesjańskich”, która pojawia się jako druga, jest tak naprawdę wprowadzeniem, a początek rozdz. 21: „Nowe stworzenie - Jeruzalem Niebiańskie” to - krótko mówiąc - sedno, wizja nowego nieba i nowej ziemi, przyszłości, która nas czeka. I to trzeba, oczywiście symbolicznie, ale jednak odbierać jako rzeczywistość. Tak będzie: przemieniony kosmos, przemieniona ziemia - czytamy w tekście biblisty z UKSW, ks. dr. Waldemara Linke,
Dla tych, którzy go mniej znali, ojciec Joachim Badeni mógł się wydawać miłym starszym księdzem, dobrotliwie uśmiechniętym, przyjaźnie nastawionym do każdego, kto się do niego zbliżał. Ale za tą — prawdziwą zresztą — powierzchownością krył się wulkan, kipiący wewnętrzną mocą. Dawał on o sobie znać nieoczekiwanymi pomrukami i nagłymi wstrząsami. Łagodny staruszek stawał się groźnym prorokiem, miotającym pioruny. Piszę o tym, aby ostrzec potencjalnych czytelników tej książki, którzy biorą ją do ręki.