Rosja
Wtorkowy wieczór w Kijowie. Puste miejsca wokół sceny na Majdanie, na której kiedyś występowali politycy, duchowni, piosenkarze, XXI-wieczni atamani-aktywiści przeciwko Janukowyczowi. Nie ma ludzi i tamtej atmosfery. Są tylko portrety tych, którzy wtedy zginęli. Zaczepia mnie młoda dziewczyna, prosząc o datek dla rannych w szpitalach. Przechodzi na płynny angielski. Nie wiem, czy rzeczywiście zbiera pieniądze na rannych na froncie wojny „hybrydowej” i niehybrydowej czy może wyłudza datki. Rozpoznaję miejsca, w których wtedy stałem, przemawiając, czy wśród tłumu słuchając cudzych wystąpień. Nie ma już przedziurawionych kulami okien i ścian hotelu „Ukraina”, w którym się wtedy zatrzymywałem. Stacjonowali tam zresztą dziennikarze z Polski i z różnych kontynentów.