Rzecznik Praw Obywatelskich przeciwko Karcie rodziny?
"Chcemy wprowadzić ją programem rządowym, mamy wsparcie pana prezydenta" – powiedział "Rzeczpospolitej" Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 229466
"Chcemy wprowadzić ją programem rządowym, mamy wsparcie pana prezydenta" – powiedział "Rzeczpospolitej" Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.
Zdaniem ekspertów rezolucja ma na celu min. przeciwdziałanie sukcesowi słynnej antyaborcyjnej inicjatywy „Jeden z nas”, która zebrała ponad 1,3 miliona podpisów. W myśl rezolucji dotyczącej seksualności i zdrowia reprodukcyjnego, państwa UE powinny zapewnić prawny dostęp do aborcji nie znaznaczony „dyskryminacją z powodów przynależności etnicznej, miejsca zamieszkania, statusu imigracyjnego, wieku, upośledzenia, orientacji seksualnej, tożsamości płciowej, zdrowia i stanu cywilnego”. Oznacza to, że państwa UE „powinny w ramach systemu publicznej opieki zdrowia zagwarantować legalny i bezpieczny dostęp do usług w obszarze przerywania ciąży w sposób dostępny dla wszystkich ludzi”.
Nie zajmowałbym się tabloidowym serialem poświęconym nauczycielce, która ma dziecko z 14-latkiem, gdyby nie pewien drobiazg. Otóż od kilku dni możemy – i to na bieżąco – obserwować, jak różnie standardy, i to nawet językowe, stosuje się w odniesieniu do księży i nauczycieli. Gdy media informowały o księdzu (byłym zresztą), który miał mieć dziecko z dziewczynką – pisały o nim, jako o pedofilu, ale gdy publikują teksty o 36-letniej nauczycielce, która ma dziecko z 14-latkiem (co jest regularną pedofilią) to termin pedofilia nie pada.
Kościelny pogrzeb został odprawiony w kościele w położonym pod Rzymem Albano. Według włoskich mediów antyfaszystowscy demonstranci opluli samochód z trumną i zaatakowali go pięściami i kopniakami. Według gazety „Messaggero” doszło do zamieszek, gdy przed kościołem pojawiło się około 20 neofaszystów. Policja z trudem utrzymała obie grupy z dala od siebie. Duchowny Bractwa wszedł do kościoła w asyście służb porządkowych. Został wulgarnie znieważony przez zgromadzony na miejscu tłum. Po zakończeniu ceremonii trumna z ciałem zmarłego została przewieziona z powrotem do Rzymu.
Zakończony w minioną niedzielę warszawski Dziedziniec Dialogu wymaga kilku dopowiedzeń. Pomysł ożywienia idei Dziedzińca Pogan wysunął przed czterema laty papież Benedykt XVI. Było to w związku z jego doświadczeniem funkcjonowania Kościoła w głęboko zlaicyzowanym społeczeństwie, zwłaszcza w Czechach i we Francji. Papież nawiązał wtedy do Dziedzińca Pogan w Świątyni Jerozolimskiej. Wstęp do tego miejsca mieli również nieobrzezani. Od innych części Świątyni, przeznaczonych dla Żydów czy dla samych tylko kapłanów, ów dziedziniec oddzielony był wysokim murem, na którym widniało ostrzeżenie w języku greckim, łacińskim i hebrajskim, że dla nie-Żyda przekroczenie tej granicy oznacza śmierć. Mimo wszystko ten starotestamentalny Dziedziniec Pogan był dla pogan jakąś sposobnością uchylenia przed nimi rąbka tajemnic wiary. Stwarzał okazję do rozmowy z uczonymi w Piśmie Żydami, stawiania im pytań i zaobserwowania ich w najświętszym dla nich miejscu. Był w jakimś sensie przedsionkiem dla tych, któr
Przepisy nie zezwalają na dokonywanie aborcji w tym kraju.
Jackelen tłumaczy również: - W naszym kościele już od 50 lat kobiety mogą być pastorami.
Najnowszym przykładem tego zjawiska jest okładkowy tekst „Polityki”, w którym już zdjęcie sugeruje, że mamy do czynienia z dwoma Kościołami: jednym Franciszka, drugim arcybiskupa Michalika. Kłopot polega tylko na tym, że to kompletna bzdura. Każdy, kto choć trochę zna się na Kościele lub zna arcybiskupa Józefa Michalika, że akurat to przeciwstawienie jest trafieniem kulą w płot.
- Jestem głęboko oburzony wybrykiem studenta gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, który poprzez swoją pseudosztukę znieważył pamięć ponad 600 tys. żołnierzy radzieckich, poległych w walce o wolność i niepodległość Polski” - napisał ambasador w specjalnym oświadczeniu.
Na początku października Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło dokument, który mówi, że obrzezanie chłopców jest "pogwałceniem integralności cielesnej dzieci" i powinno zostać zabronione. Rezolucja jest niewiążąca, ale oburzyła ona państwo Izrael. Yoel Razvozov powiedział: "Jeśli pojawi się taka konieczność, to poinstruujemy nasze ambasady w Europie, żeby przeprowadzały obrzędy obrzezania w swoich siedzibach, które są suwerenną własnością Izraela". I dodał, że na członkach Knesetu spoczywa szczególna odpowiedzialność za obronę żydowskich tradycji.
Homolobbyści już teraz świętują swój sukces (szkoda, że nie sukces dzieci, które wychowywane będą w warunkach patologicznych) pod hasłem „im więcej ludzi, którzy cię kochają, tym lepiej dla Ciebie”.
- Przez 27 lat żyłem w ciągłym strachu przed piekłem ognistym. Męczono mnie w ten sposób psychicznie i dlatego myślę, że są to szczególne okoliczności do przyznania zadośćuczynienia - w takich oto słowach towarzysz z Częstochowy przedstawił w pozwie swoje ogromne nieszczęście. Niestety sąd okazał się być nie dość rozgrzany i oddalił pozew. Nie wykorzystał zatem szansy stworzenia jakże potrzebnego precedensu zakazującego mówienia o skutkach grzechu. Siły postępu nie dadzą jednak za wygraną. Hasło "hulaj dusza piekła nie ma" będzie realizowane!
„Gazeta Wyborcza”, znane ze wspierania zabijania dzieci nienarodzonych, zaangażowała się w akcję przeciwko sprzedawaniu prosiąt w całości w sklepach Makro. A wspierający zabijanie dzieci prof. Jan Hartman podzielił się z dziennikarzami opiniami na temat etycznego szoku, jaki wywołuje w nim sprzedaż zwierząt w całości.
Pan Robert C. któregoś pięknego, a może brzydkiego dnia stwierdził, że zażąda od Kościoła katolickiego (jedna z częstochowskich parafii) 10 mln zł odszkodowania, za to, że został - wbrew własnej woli - ochrzczony jako dziecko i włączony do Kościoła katolickiego. W owym Kościele - jak przekonuje pan Robert C. - "straszono go piekłem".
Adam Hofman tłumaczy się z kampanii PiS przed referendum. - Litera "W" w sytuacji, na etapie, kiedy wszyscy chcieli udawać, że referendum nie ma, bo o nim nic nie mówiono, była niezbędna - powiedział. Hofman powiedział, że podobnie jak Prezes PiS Jarosłąw Kaczyński, on również przygląda się i analizuje kampanię przedreferendalną: - Jestem ciekawy co można było zrobić lepiej, jak bardziej zmobilizować chociażby drugą stronę Wisły: Pragę i duże osiedla.