Porno na Boże Narodzenie, czyli gwiazdkowy prezent od von Triera
Muszę zacząć od tego, że nie należę do fanów twórczości Larsa von Triera. Nie przemawiały do mnie zarówno jego obrazy powszechnie uznane za arcydzieła, jak „Melancholia”, ani tym bardziej te wygwizdywane przez publiczność, jak „Antychryst”. Seanse jego filmów zwykle kończyłam po kilku, maksymalnie kilkunastu minutach. Ale duński reżyser-skandalista robi wszystko, aby publiczność o nim nie zapomniała (nawet ta jej część, która wcale nie jest zainteresowana kolejnymi gniotami von Triera).