Wiadomości
Miałem wrażenie, że treść oświadczenia była dość jasna. Naszą intencją było skrytykowanie osób wykazujących ewidentną schadenfreude albo wręcz zagrzewających do zwalniania Gmyza, Wróblewskiego i innych. Takich osób było sporo, więc napisaliśmy o „części środowiska dziennikarskiego”. Zakończyliśmy pisząc, że „fakt, że duża część kolegów i koleżanek dziennikarzy wydała medialny wyrok na Cezarego Gmyza bez weryfikacji faktów, a zarazem w sytuacji, w której bardzo poważne nieścisłości (także przy opisywaniu katastrofy smoleńskiej) zdarzały się i ich redakcjom, jest ponurym obrazem złej kondycji i stopnia upolitycznienia polskiego dziennikarstwa”. No i właśnie to obruszyło moich znajomych.