"Gazeta Polska codziennie": Może nie być pieniędzy na drogi
"Gazeta Polska codziennie": Może nie być pieniędzy na drogi
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 229466
"Gazeta Polska codziennie": Może nie być pieniędzy na drogi
Nowa władza w Chinach, rządzą "książątka", czyli dzieci komunistycznych dygnitarzy
Szokująca okłada z Hitlerem i "państwo Donalda Tuska"
Zobacz ile rząd polski zmarnował pieniędzy na złe inwestycje w naukę! Kontrola NIK nie pozostawia złudzeń
„Miałam siedemnaście lat, gdy zostałam odurzona i zgwałcona” - wspomina Deana Schroeder. „Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży moja rodzina, doradcy i lekarze przejęli kontrolę. Chcieli dobrze, chcieli mi pomóc. I choć nie ma literalnie żadnych badań, które pokazywały by korzyści z aborcji, oni mieli całkowite zaufanie do społecznych mitów o tym, że aborcja jest najlepszym wyborem, jedynym wyborem, w przypadku, przemocy seksualnej. Nawet wielu obrońców zycia akceptuje aborcję w przypadku gwałtu” - uzupełnia. I zadaje mocne pytanie: „Czy jednak na pewno jest to najlepszy wybór?”. „Nie w moim przypadku” - odpowiada z przekonaniem. „To tylko dodało o wiele więcej warstw urazów, zwątpienia, żalu, i poczucia winy. Negatywny wpływ trwał lata”.
Żaden polski film od dawna nie wzbudził takich emocji, jak „Pokłosie” Pasikowskiego. I nie byłoby w tym właściwie nic złego, gdyby nie fakt, że emocje te podsycają jedynie bazujące na mitach i wyolbrzymionych faktach, stereotypy o polskim panantysemityzmie. Całe niebezpieczeństwo związane z „Pokłosiem” dodatkowo podsyca fakt, że film ten jest powszechnie chwalony w mediach głównego nurtu, a salonowi krytycy rozpisują się o nim z zachwytem. Jednocześnie, już sama krytyczna uwaga na temat obrazu Pasikowskiego nosi znamiona antysemityzmu, a co najmniej nieumiejętności przyjęcia gorzkiej prawdy o Polakach.
Papież: obecna mentalność utrudnia Kościołowi głoszenie Ewangelii
Owoce multi-kulti: Muzułmanie w radzie osiedlowej znieśli obchody Bożego Narodzenia
Fronda.pl: Ostatnio często słyszymy o nowym projekcie politycznym Romana Giertycha. Czy wspomniane doniesienia można traktować poważnie?
Prokuratura zarzuca Markowi L. łącznie 19 (słownie: dziewiętnaście) czynów seksualnych na nieletnich, w tym jeden przy użyciu przemocy, który można potraktować jako gwałt.
Ustawę w październiku przyjęły obie izby parlamentu, a we wtorek została ona podpisana przez prezydenta Władimira Putina. Wcześniej mówił on, że przed zatwierdzeniem nowego prawa jeszcze raz je przeanalizuje. Ustawa redefiniuje zdradę stanu, włączając do tego pojęcia działania polegające na pomocy finansowej i technicznej tym, którzy chcą narazić na szwank bezpieczeństwo Rosji, jej "porządek konstytucyjny, suwerenność i integralność państwową i terytorialną".
Trzeba bowiem powiedzieć sobie zupełnie otwarcie, że to nie faszyzm (którego – poza marginalnymi grupkami idiotów – w Polsce nie ma), i nie nacjonalizm (który jest niezmiernie słaby, pozbawiony struktur, niekiedy bardzo niemądry, i zżerany przez liczne konflikty) jest zagrożeniem dla Polski. Nie jest nim także antysemityzm, którego należy się wstydzić, ale który w realnym politycznym znaczeniu występuje raczej na lewicy w postaci silnych resentymentów antyizraelskich. To nie on „podpala Polskę”, i nie on próbuje przeprowadzać tu skuteczną rewolucję. Młodzież Wszechpolska też może sobie, co najwyżej pokrzyczeć czy formułować niegłupie nawet postulaty polityczne, tyle że pozbawione szans na realizację, a w najlepszym razie pomaszerować (a i to bez pewności, że policja będzie ich chronić). Sukces Marszu (sukces zresztą gwarantowany przez uczestników, z których większość z ruchem narodowym nie miało i nie ma nic wspólnego) w niczym tego nie zmienia. I każdy kto ma oczy, kto zna choć trochę
Film opowiada o studentce college'u, która dowiaduje się, że nie tylko jest adoptowana, ale przeżyła aborcję jako dziecko. Chcąc dowiedzieć się o swojej przeszłości wraz z przyjaciółmi jedzie przez Amerykę szukać swojej matki.
Fronda.pl: Jak ocenia Pan wydarzenia z 11 listopada?
Poniedziałowa „Wyborcza” policzyła uczestników niedzielnych manifestacij. Nie wiem, wprawdzie czy faktycznie liczyła marsze w Warszawie, a nie na przykład na Marsie i w ogóle w jaki sposós liczyła, ale jej obliczenia są wprost zdumiewające. „Za prezydentem w marszu Razem dla Niepodległej poszło ok. 15 tys. osób. Marsz Niepodległości narodowców był liczniejszy – ok. 20 tys. osób. Kibole zaatakowali policję, zatrzymano ponad 130 osób” - mogliśmy przeczytać już na pierwszej stronie dziennika pod jakże wymownymi fotografiami obu manifestacji.