Gmyz: Ta afera spowoduje polityczne trzęsienie ziemi
Rozwija się zasięg afery korupcyjnej związanej z informatyzacją sektora administracji publicznej, już się chyba nie uda jej zamieść pod dywan?
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 229466
Rozwija się zasięg afery korupcyjnej związanej z informatyzacją sektora administracji publicznej, już się chyba nie uda jej zamieść pod dywan?
Prawo kanoniczne jest przygotowywane na zlecenie Papieża. W chili obecnej dysponujemy Kodeksem Prawa Kanonicznego, który został przygotowany na prośbę Jana Pawła II i jest owocem decyzji podjętych na II Soborze Watykańskim. Dlatego żaden polityk, a co więcej, żaden katolik nie może manipulować prawem kanoniczym, ani jednostkowo domagać się jego zmiany. Prawo kanoniczne jest wyrazem sensus fidei, to znaczy powszechnego zmysłu wiary, a zatem powszechnego odczuwania czym jest prawda wiary, czym jest dobro i zło w oparciu o wiarę w Jezusa Chrystusa. Jest to odczuwanie powszechne wśród wszystkich wierzących.
- Na Kongres Obywatelskiego Komitetu Edukacji Narodowej przyjechali głównie naukowcy oraz osoby zainteresowane edukacją. Powołany został też sekretariat, złożony z osób protestujących w głodówkach. Będziemy chcieli poszerzać grupę naukowców i budować struktury, aby byli w nich przedstawiciele różnych organizacji i stowarzyszeń zajmujących się oświatą. Jest ich dużo, są różnorodne i chcieli byśmy zaprosić ich do wspólnego działania. Oni rozumieją ideę edukacji i dlatego chcemy być razem. Są też nauczyciele, którzy nawet nie są w związkach zawodowych, aktywni w jakiś strukturach ale mają doświadczenie i pasję i ich również zapraszamy do współpracy. Jesteśmy też otwarci na rodziców, zwłaszcza tych, którzy działają w lokalnych przyszkolnych stowarzyszeniach. Chcemy, aby na drugi kongres do Warszawy już przyjechali, bo są realnie zainteresowani przyszłością edukacji.
Już jutro będzie on uczestniczył (jako drugi obok ministra Arłukowicza mówca) w konferencji prasowej promującej używanie prezerwatyw w czasie Euro 2012. Kampania nosi tytuł „Fair Play”, a jej autorzy zachęcają, by podczas Euro 2012 dobrze się bawić. „Baw się dobrze w czasie piłkarskich rozgrywek, ale unikaj ryzykownych zachowań seksualnych. Jeśli podejmujesz kontakty seksualne używaj prezerwatyw. Zrób wszystko, by HIV/AIDS nie był Twoim problemem” - wyjaśniają autorzy akcji na zaproszeniu. A dalej podkreślają, że w czasie jutrzejszej konferencji przedstawią pomysł kampanii, a także podkreślą „istotę przygotowania kibiców, nie tylko z Polski, ale i z innych krajów do bezpiecznej, świadomiej zabawy podczas rozgrywek”.
Długość programu oraz skłonność prowadzących do przerywania adwersarzom uniemożliwiła przedstawienie wielu argumentów „przeciw” temu pomysłowi. Temat, wbrew formule programu polegającej na łączeniu dosyć poważnej dyskusji z żartami i dykteryjkami w wykonaniu Jana Wróbla, jest istotny. Istotny szczególnie wtedy, gdy ktoś na serio myśli o nowelizacji prawa w ten sposób, by z prostytucji będącej patologią życia społecznego, zajęcia wstydliwego i upokarzającego osobę ją wykonującą (także osobę korzystającą z usług osoby prostytuującej się) chce się zrobić legalne zajęcie, zawód, opodatkowaną czynność zarobkową.
A na dodatek była żona Palikota zachęca do rachunku sumienia. Także każdego z nas.
Gdy przyjrzeć się uważnie postulatom Janusza Palikota, które od przedwczoraj zamieszcza on na swoim blogu, okaże się, że ich istotą jest – ni mniej ni więcej – tylko zmiana Kodeksu Prawa Kanonicznego. Polityk ten domaga się, by Kościół zmienił zapisy zawarte w tym dokumencie, a także by zakwestionował istotny element swojej doktryny, jakim jest przekonania, że chrztu zmyć nie można, że nie można przestać być ochrzczonym, że byłe nie może stać niebyłym (to już nawet nie doktryna tylko normalna obserwacja rzeczywistości). W imię nowoczesnego państwa domaga się on również, by zmieniać stare zasady Kościoła.
W krajach socjalistycznych, którymi są euro-stany, istnieją, niestety, Ministerstwa Zdrowia, których głównym zajęciem – a przynajmniej: głównym zajęciem wielu departamentów – jest branie łapówek od firm farmaceutycznych. Ministerstwa mają bowiem prawo nie dopuścić na rynek dowolnego leku – co daje im monopolistyczną pozycję.
Ten wywiad powinien przejść do historii. Monika Olejnik próbuje w nim zmusić katolickiego duchownego, by ten przyznał, że Kościół ma zaprzestać ewangelizacji i nawracania. A ksiądz nie jest w stanie odpowiedzieć jej na tyle spójnie, by pokazać, że gdyby Kościół ewangelizacji zaprzestał, gdyby nie chciał już nawracać, to w istocie przestałby być potrzebny... Zarówno ludziom jak i Bogu.
Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do niemal krystalicznych bądź przynajmniej bardzo pozytywnych postaci policjantów, którzy ścigają niedobrych przestępców. Było tak w „Policjantach z Miami”, „Colombo” czy „ Ulicach San Francisco”. Od wizerunku dobrego gliny w ostatnich latach odchodziło kino, tworząc demoniczne postacie skorumpowanych policjantów w „Dniu Próby” czy w „Cop Land”. Abel Ferrara w perfekcyjnym „Złym poruczniku” uchwycił nawet przemianę duchową przesiąkniętego złem gliniarza. Policjant z problemami pojawia się zresztą w każdym filmie policyjnym od kiedy Clint Eastwood wykreował porucznika Callahana, który woli strzelać w głowę niż w nogi. We wszystkich tych przypadkach mieliśmy jednak do czynienia z pewną umownością. Gliniarz miał problemy z alkoholem, nie umiał poradzić sobie z relacjami z dziećmi oraz żoną i był mizantropem. Jednak na końcu zawsze okazywał wielkie serce i czyste bohaterstwo. Policjant z większości filmów hollywoodzkich to heros z achillesową piętą, który
Juval Adiv dowodził operacją „Gniew Boga”, której celem było zlikwidowanie palestyńskich terrorystów odpowiedzialnych za masakrę żydowskich sportowców podczas igrzysk w Monachium w 1972 r. Potem odszedł z Mossadu i w 1979 r. założył prywatna firmę Interfor.
18 maja 2012 w bagażu Brytyjczyka policja znalazła sześć "ludzkich płodów" pokrytych złotem i napisami. Świat jest w szoku i zastanawia się: "po co ludzie to robią ?" Może warto w tym momencie przypomnieć, że magia to nie wyobraźnia autorów książek dla dzieci, tylko stary i aktualny problem ludzkości.
Jako były pierwszy sekretarz PZPR, przyzwyczajony do gospodarskich wizyt wyżej postawionych pierwszych sekretarzy, mógłby się pomylić i zacząć używać dawnej nomenklatury. Wszak gospodarski objazd pana premiera po kraju jako żywo przypomina takie przedsięwzięcia w wykonaniu Edwarda Gierka czy później Wojciecha Jaruzelskiego.
Nic z tego. Pani Monika pobije rekord Dziedzicowej, a obywatel blond - Tomek pójdzie w…
Nie były to jedyne związane z Polską posiadłości zamorskie. Wspomnieć trzeba wieś Jufureh, jedną z pierwszych posiadłości europejskich na terenie Gambii, która przez kilka lat również należała do Księstwa Kurlandii wraz z położoną nieopodal wyspą James (dziś św. Grzegorza). Spełniała ona niezbyt chwalebną rolę, istniejący tam Fort Jillifree był jednym z głównych punktów przerzutu niewolników „odławianych” w tej części świata.