Wiadomości
Niedawno padł pierwszy klaps pierwszego polskiego filmu o Lechu Wałęsie. Oglądając zdjęcia z planu możny być pewnym, że będziemy mieli do czynienia ze świetną kreacją Roberta Więckiewicza, który udowodnił ostatnio w „Wymyku”, że jest wielkim aktorem. Można również się spodziewać, że Paweł Edelman pięknie odwzoruje epokę późnego komunizmu, tak jak to robi w filmach Polańskiego czy w innych hollywoodzkich obrazach. Niestety już po pierwszych wypowiedziach Wajdy można było spodziewać się ,że jego film będzie laurką o polskim nobliście, a nie słodko-gorzkim obrazem o odzyskaniu niepodległości. W najnowszym wywiadzie dla „Newsweeka” Wajda potwierdza te przypuszczenia. „Robię film na własną odpowiedzialność. Nie chcę sprawić Wałęsie ani przyjemności, ani przykrości. (...) Lech Wałęsa jest wciąż przedmiotem wielkiej namiętności politycznej, i to nie tylko polityków. (...) Mam całkowitą świadomość, po czyjej stronie stoję, dlaczego robię ten film, i nie mam zamiaru udawać dziecka we mgle i mów