Kościół
Dwa lata temu u mojej mamy zdiagnozowano złośliwego raka piersi. Mama była bardzo aktywnym zawodowo psychologiem. Zajmowała się dysfunkcyjnymi dziećmi z różnymi zaburzeniami – autyzmem, zespołem Aspergera, ADHD itd. Od otrzymania pierwszej informacji o chorobie najbliższa rodzina i znajomi modlili się o jej uzdrowienie. Mama właściwie nie odczuwała fizycznych objawów i skutków ubocznych leczenia i bardzo szybko wracała do formy.<!--more--> Od momentu pierwszej diagnozy i podjęcia leczenia minęły dwa lata. W trakcie wakacji, w połowie sierpnia tego roku, mama nagle zaczęła odczuwać dziwne objawy neurologiczne. Tomografia komputerowa głowy jednoznacznie wykazała przerzuty do mózgu. Po leczeniu objawowym w szpitalu i kilku naświetlaniach dolegliwości ustąpiły. Mama mogła już normalnie funkcjonować, choć była w kiepskiej formie po długiej hospitalizacji. Kiedy tylko dowiedzieliśmy się o przerzutach, za namową bardzo bliskiej mi osoby podjąłem decyzję, by odmówić nowennę pompejańską. Świado