Matka Kurka dla Frondy: Donald Tusk, czyli największy król porażek
Przez weekend za człowieka porażkę robiło dwóch członków „Nowoczesnej”, najpierw Piotr Misiło zawiódł Internet i wycofał się z wyborów, potem Ryszard Petru przegrał z jedną ze swoich Myszek. Obaj chłopcy ciężko pracowali na swój los, ale wynik jest mimo wszystko niesprawiedliwy. Petru od dawna przestał być, a Misiło nigdy nie był nadzieją opozycji, co oznacza, że ich porażki siłą rzeczy nie mogą być największe. Ktoś inny doznał większej porażki, żeby nie powiedzieć klęski. Nadzieją i półbogiem opozycji nieustannie jest Donald Tusk i w czasie weekendu wydarzyło się coś jeszcze, co czyni Tuska królem przegranych.