Wiadomości
Agnieszka Holland staje się czołową frontmenką obecnej opozycji. Nie zadeklarowała jeszcze z jaką partią czuje się najmocniej związana pod względem ideowym, światopoglądowym i artystycznym. Odważnie, choć nie pozbawionym ryzyka, stawiałbym na partię „Gazety Wyborczej”. Być może wkrótce możemy spodziewać się filmu „Nasza Gazeta”, w którym przedstawi powstanie, rozwój i rozkwit tego wpływowego dziennika. Włącznie do kształtowania obrazu Polski w środowisku byłych prezydentów i aktualnych kandydatek na to stanowisko w Stanach Zjednoczonych. Czego namacalnym dowodem są niekorzystne opinie o naszym kraju wygłaszane przez Billa Clintona, bliskie przekonaniom polskiej reżyser filmowej. Jest oczywiste, że Holland chciałaby rozpocząć realizację swojego ambitnego przedsięwzięcia w warunkach twórczej swobody. Nie skrępowanej terrorem pełnym okrucieństwa, kiedy jedna nakręcona scena, niezgodna z kanonem wartości estetycznych wyznawanych przez Jarosława Kaczyńskiego, może ściągnąć na twórców filmu