Wiadomości
„Poczułam, jakby ktoś mi coś zabrał, trochę jakby mnie odcięto powyżej korzeni, dziwne uczucie, choć absurdalnie spowodowane moją własną decyzją. Może tak mocno to odczułam, bo jestem osobą o silnym charakterze, świadomą i wykształconą, i teraz myślę, że w tamtym momencie całkowicie uległam wpływowi tradycji i obyczajów. Dochodzę do wniosku, że zwyczaj, który odbiera nam część siebie, nie może być dobry” – opisuje swoje emocje czytelniczka „Wysokich Obcasów”, która zdecydowała się po ślubie przyjąć nazwisko męża. W swoim liście przestrzega młode kobiety przygotowujące się do małżeństwa, by dokładnie tę decyzję przemyślały i by nie odcinały się od własnych korzeni, od „Własnej Marki” , „z którą się wyrastało, dojrzewało, która była inspiracją do przezwisk i budowała naszą osobę i jej rozpoznawalność”.