Wiadomości
Wiele wskazuje na to, że wybrany przez Sejm na Rzecznika Praw Obywatelskich nie będzie – jak określały to niektóre media – „młotem na PiS”. Biorąc pod uwagę jego kluczenie w ostatnich tygodniach przed głosowaniem, wygląda na to, że będzie „gilotyną ścinającą PiS”. Zacznijmy od tego, że Bodnar forsował w mediach informacje jakoby był kandydatem społecznym. Przypomina to taki sam chwyt propagandowy, jaki zastosował w wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski. Cały świat wiedział, że jest człowiekiem Platformy, która nie dość, że sypnęła 10 milionami złotych – oficjalnie, a ile naprawdę dała, wie pewnie kilku ludzi w partii – to po pierwszej rundzie zakończonej porażką prezydenta pchnęła do jego sztabu wyborczego swoje najlepsze siły. On sam cały czas mówił o sobie jako kandydacie wszystkich postępowych sił społecznych. Jak ważnym to był dla Platformy kandydat, niech świadczy poparcie Donalda Tuska, dane mu wbrew obowiązującym go ograniczeniem jako ważnym funkcjonariuszu Unii Europejski