Wiadomości
Nie jestem zaskoczony zarzutami, jakie tygodnik „Wprost” stawia Radosławowi Sikorskiemu. Znając jego sposób funkcjonowania w życiu publicznym spodziewałem się, że prędzej czy później tego rodzaju sprawy wyjdą to na jaw. Ciekawe czego jeszcze się dowiemy? Bo Radosław Sikorski miał w tej kwestii bardzo liberalne poglądy, uważał, że ponieważ pełni służbę publiczną, „jemu się po prostu należy” – ma prawo odwozić dzieci służbowym samochodem do szkoły, ma prawo korzystać z bonów dla pracowników jako szef MSZ i jak się okazało, ma prawo również pobierać ryczałt samochody, choć trudno sobie rzeczywiście wyobrazić, na co go wykorzystał? Teraz marszałek ustami swojego rzecznika ucieka się do stwierdzenia, że skoro prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania (nawiasem mówiąc jakoś błyskawicznie), to już nie ma o czym mówić. Jednak jest o czym mówić, bo sprawa cały czas nie została wyjaśniona. Cóż z tego, że prokuratura uznała, że nie złamano prawa? Z tym jest trochę tak, jak z tymi kolacjami poli