Wiadomości
Lekarze aborcjoniści przeżywają skrajne uczucia związne z jednej strony z ratowaniem dzieci, których życie jest zagrożenie, z drugiej – z uśmiercaniem ich rówieśników. „Musisz przyjąć postawę cokolwiek schizofreniczną. Na jednej sali pocieszasz pacjentkę, przekonując ją, że drobna nieregularność bicia serca dziecka jest czymś normalnym – że urodzi ślicznego, zdrowego dzidziusia. A potem, na drugiej sali rozmawiasz z kobietą, której dziecko poddałeś niedawno aborcji solankowej i zapewniasz ją, że zgodnie z planem rytm serca dziecka staje się coraz bardziej nieregularny… że nie musi się martwić, że na pewno nie urodzi żywego dziecka” - wyznaje jeden z lekarzy.