Milacarek dla Fronda.pl: Czy Francja się budzi?
Wczorajsza potężna manifestacja paryska przeciw ustawie o uznaniu „małżeństw” homoseksualnych to jeden z dobrych znaków jakiejś odmiany we Francji. Nieprzytomne – i groźne – pomysły rządzących tym krajem socjalistów spowodowały zbawienny wstrząs. Mówił mi o tym kilka tygodni temu obecny opat benedyktynów z Fontgombault, wskazując na dwa „dotąd niesłychane” fenomeny: po pierwsze – jednomyślność biskupów francuskich, ich poparcie dla sprzeciwu katolików wobec inwazji „kontrkultury śmierci” (rzecz niebywała, gdyż dotąd zawsze znajdowała się widoczna grupa biskupów przeciwna „niepotrzebnemu jątrzeniu”); po drugie – powstanie rodzaju koalicji wszystkich głównych religii Francji (muzułmanie, żydzi…), i to z tą myślą, że należy poprzeć w tej sprawie głos Kościoła katolickiego, uznawanego tu za głównego rzecznika prawa naturalnego.