Wiadomości
Już się nawet nie chce pisać o rzekomych zbrodniach PiS, o których wciąż słyszymy w mediach, które okazują się normalną pracą organów państwa, które łapią łapówkarzy czy skorumpowanych politykół niezależnie od tego, czy należą oni do salonu czy nie. Sprawa Mirosława G. to tylko kolejny z dowodów na to, że media w krótki okresie rządów PiS zajmowały się głównie okłamywaniem opinii publicznej i budowaniem atmosfery zagrożenia, a nie normalnym informowaniem. I niestety teraz robią to samo. Istotą wyroku skazującego nie są bowiem – jak to nam się próbuje wmawiać w mediach – bombonierki (sama wysokość grzywny o tym świadczy), ale łapówki. Jeśli były one wręczane, to nie jest wykluczone, że istniała zależność między nimi a przyjęciem na oddział i zakwalifikowaniem do operacji. A jeśli ona istniała, to nie jest też wykluczone (choć tego akurat wprost nie dowiedziono), że ktoś kto łapówki nie dał, to operacji nie miał. Skutki były zaś przewidywalne.