Zamach na Ukrainie. Są ranni
Tramwaj numer 1 jechał w stronę centrum, gdy doszło w nim do eksplozji. Wiadomo, że ranne są przynajmniej dwie osoby - podaje dziennik.pl.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Tramwaj numer 1 jechał w stronę centrum, gdy doszło w nim do eksplozji. Wiadomo, że ranne są przynajmniej dwie osoby - podaje dziennik.pl.
Marta Brzezińska: Jak Pan ocenia grę naszej reprezentacji w zremisowanym meczu z Grecją?
Słowem ksiądz gada jak klasyczny leming. I w zasadzie można by nad tym przejść do porządku dziennego, gdyby nie jeden, drobny, ale istotny element. Otóż ks. Kamecki wypowiada się na tematy, o których nie ma zielonego pojęcia, za to z pewnością jaką może dawać tylko codzienna lektura dziennika z Czerskiej. Z wywiadu jakiego udzielił on „Gazecie Wyborczej” wynika na przykład, że Fronda.pl jest środowiskiem bliskim lefebvrystom. „Śledzę w internecie publikacje środowisk podających się za katolickie, które są bliskie ruchom lefebrystycznym. Słucham pana Tomasza Terlikowskiego z "Frondy" i mam wrażenie, że reprezentuje on jakieś pozostałości z wypraw krzyżowych. Jezus mówi: "Schowaj miecz", a on wyciąga dwa miecze. Jezus każe nadstawić drugi policzek nie po to, by równo puchnął. Jezus unikał walki, kazał płacić podatki, szanować państwo i oddzielać boskie od cesarskiego. Przecież mógłby wystawić legion aniołów, sam o tym mówił, ale nie chciał!” - oznajmia ks. Kamecki.
Marta Brzezińska: Jeden z uczestników Pańskiej wycieczki zawiesił w Parlamencie Europejskim krzyż. Na swoim blogu poinformował Pan o wszczęciu śledztwa w tej sprawie. Czy wiadomo już coś więcej?
Wczorajsze obchody miesięcznicy były szczególne także dlatego, że wzięli w niej udział Rosjanie, z piłkarskiej reprezentacji tego kraju. To jest gest szacunku dla ofiar katastrofy smoleńskiej, na który nie zdobył się ani prezydent Polski, ani premier, ani nawet prezydent Warszawy. Rosjanie potwierdzili, że rozumieją nasz ból, żałobę i upominanie się o prawdę.
Jarosław Kaczyński napisał artykuł o jedności prawdziwej prawicy i daje jasno do zrozumienia, że partia Ziobry rozbija tą jedność: "(...) do rzeczywistej przebudowy Polski nie prowadzą skomplikowane i oparte na kompromisach koalicje, ale konieczne jest zwycięstwo silnej i odpowiedzialnej partii, posiadającej jasny program oraz zdecydowanych i kompetentnych polityków. Droga do zwycięstwa nie prowadzi przez mnożenie komitetów wyborczych, które uzbierają po kilka procent i razem uzyskają nawet przyzwoity wynik, co jednak nie przełoży się na odpowiednio znaczącą liczbę poselskich mandatów. (...) Opowieści o „dwóch płucach" prawicy, o potrzebie „posiadania koalicjanta" po wygranych wyborach, o wyborcach prawicy, którzy pragną „różnorodności", są nie tylko fałszywe, ale praktycznie przekreślają szansę na przyszłe zwycięstwo. Decyzja o podtrzymaniu istnienia i działania Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry jest kontynuacją prób rozbijania obozu patriotycznego, podobną do tych, z jakimi mieliśmy
Teraz dzwon bił także w nocy. O 23 jedenaście razy, a potem tylko raz co godzinę aż do piątej nad ranem, gdy witał nowy dzień pięcioma gongami. Do tego trzy razy na dobę odzywały się kuranty - o szóstej, w południe i o 18. I jeszcze pieśni. Zegar wygrywał codziennie o 15: ''Jezu, ufam Tobie'', o 21: ''Apel Jasnogórski'', a 37 minut później - w godzinę śmierci papieża - ''Barkę''.
Proboszcz Giancarlo Pirini z miejscowości Volania, koło Ferrary zrezygnował z pobierania opłaty za śluby - pisze dziennik "Il Resto del Carlino". Co więcej, każdej młodej parze ksiądz ofiaruje pół tysiąca euro na początek nowej drogi życia. "Wyobrażam sobie, że wielu młodych ludzi ma zamiar się pobrać, ale rezygnuje w obawie przed trudnościami ekonomicznymi, na jakie mogą napotkać budując rodzinę"- powiedział ksiądz.
Beatę G. operowano w 2000 r. w jednym z warszawskich szpitali z powodu dolegliwości urologicznych. 40-letnia wtedy kobieta podpisała ogólną zgodę na zabieg - nie wytłumaczono jej, co konkretnie lekarze zrobią i jakie będą tego skutki. Jednak po operacji dolegliwości nie ustąpiły.
Gość Niedzielny informuje, że we włosko-polsko-tureckiej koprodukcji wystąpiło 100 aktorów, 10 tys. statystów oraz 3 tys. koni. Zdjęcia realizowano w całości w Rumunii. Wśród głównych bohaterów filmu jest beatyfikowany w 2003 roku o. Marek z Aviano OFMcap. Włoski duchowny był zaufanym doradcą duchowym cesarza Leopolda I. W filmie gra go znakomity i zapomniany niestety aktor F. Murray Abraham, nagrodzony Oscarem za rolę Salieriego w „Amadeuszu" Milosza Formana z 1985 r i pamiętny inkwizytor z „Imię Róży”. W filmie zobaczymy występują również min: Enrico Lo Verso, Alicja Bachleda-Curuś, Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn, Piotr Adamczyk, Borys Szyc i Wojciech Mecwaldowski W rolę króla Jana III Sobieskiego wcielił się natomiast reżyser Jerzy Skolimowski ( skądinąd reżyser lewicowego i antyamerykańskiego „Essencial killing”). Okazuje się, że obecność na ekranie Skolimowskiego nie powstrzymało filmu przed krytyką pewnych „wrażliwych” środowisk.
Alfons Zgrzebniok urodził się 16 sierpnia 1891 roku w Dziergowicach pod Koźlem. Był pierwszym z dziewięciorga dzieci Franciszka i Tekli. Ojciec Alfonsa był szewcem a matka pochodziła z flisackiej rodziny, był więc od najmłodszych lat wychowywany w atmosferze szacunku do uczciwej pracy, która jako jedyna może dać prawdziwą satysfakcję. To zaprocentowało w jego późniejszym życiu. W wieku sześciu lat rozpoczął obowiązkową naukę w szkole powszechnej. Mimo, że był ponadprzeciętnie zdolny, naukę w gimnazjum rozpoczął z rocznym opóźnieniem. Powodem była słaba znajomość języka niemieckiego, który musiał podszlifować na rocznych korepetycjach w Wodzisławiu. Nieznajomość ta nie wynikała z nieuctwa, ale z kultywowanej od pokoleń w jego rodzinie polskości. Szkołę średnią ukończył wreszcie w roku 1909. Będąc uczniem, dał się poznać jako buntownik, niepokorny Polak, z którego Cesarstwo pożytku mieć nie będzie. Za przynależność do tajnej organizacji o mały włos nie został wyrzucony ze szkoły z wilczy
"To bardzo dobry gest. Dobrze, że Rosjanie zauważyli sprawę. Zachowali się jak należy" - ocenił na antenie TVN 24 Adam Hofman. Zgodzili się z nim inni politycy. "Należy przyjąć go z uznaniem i podziękowaniem" - wtórował szef SLD, Leszek Miller. Podobnego zdania był wicepremier Waldemar Pawlak. "To może bardzo dobrze prognozować na wtorek. Gdyby tego typu atmosfera się utrzymała, to wtedy możemy dać przykład, że u nas mogą być różne formy ekspresji, ale wszystko jest w takim dobrym tonie" - zauważył lider PSL.
Kilka miesięcy temu kapitan reprezentacji Polski Jakub Błaszczykowski dołączył do akcji "Nie wstydzę się Jezusa". Niedawno breloczek z takim hasłem promował również gwiazdor naszej kadry - Robert Lewandowski. W osłupienie miliony widzów wprawił bohater spotkania Polska - Grecja - Przemysław Tytoń, który zaraz po wejściu na boisku odmówił modlitwę i... obronił rzut karny. Warto docenić fakt, że osoby, które są na ustach milionów Polaków odważnie podkreślają swój katolicyzm.
Zaczynało się niewinnie, kiedy w II poł. XIX w. w wiktoriańskiej Anglii spisano zasady tej gry, jej ówczesnym propagatorom zapewne przez myśl nie przeszło, że sto kilkadziesiąt lat później futbol stanie się nie tylko najpopularniejszą dyscypliną sportu, ale potężnym biznesem obracającym miliardami dolarów, a nawet swoistym kultem czczonym przez miliony „wyznawców”. Piłkarskie stadiony pełnią dziś rolę sanktuariów, najwybitniejsi gracze darzeni są histerycznym uwielbieniem, stawia się im pomniki. Co charakterystyczne, to stopniowe nabieranie cech religijnych przez futbol zbiegło się z odwracaniem się zachodnich społeczeństw od religii chrześcijańskiej. Kościoły na zachodzie Europy w niedziele w większości są opustoszałe, w tym samym czasie rozgrywki piłkarskie w Niemczech, Holandii czy Anglii cieszą się znakomitą frekwencją. Obserwując mecze piłkarskie i towarzyszącą im coraz bogatszą obrzędowość, trudno oprzeć się wrażeniu, że ta rozbudowana oprawa służy tworzeniu ekwiwalentnej religii
To dowcipna reakcja na fakt, że Belgia nie zakwalifikowała się do Mistrzostw Europy. Pomysłodawcy przygotowali reklamówki, które zachęcały do kupienia sobie belgijskich kibiców. "Będziemy dla was wrzeszczeć, będziemy dla was płakać, nauczymy się nawet waszego hymnu i będziemy śpiewać go razem z wami!" - obwieszczali.