Wiadomości
Robert Biedroń niedługo po wejściu do Sejmu udzielił wywiadu, w którym opowiadał jak podkochiwał się w Krzysztofie Bosaku. Później zdarzył się nikczemny i niemal zbrodniczy incydent z rechoczącymi posłami podczas przemówienia naszej gwiazdki postępu. Robert Biedroń rozdzierał więc swoje tęczowe szatki w proteście przeciwko zacofaniu polskiego Sejmu, któremu nazwisko Biedroń kojarzy się, o ironio!, z seksem. Teraz naczelny gej III RP przyznaje w rozmowie z "Vivą", że jego polityczna aktywność sprawiła, że dostaje sporo bardzo konkretnych propozycji seksualnych. Biedroń w rozmowie z Piotrem Najsztubem wyznaje, że istnieje coś takiego jak afrodyzjak władzy i dodaje, że dostaje wiele propozycji codziennie. "Jak idę w jakieś miejsce publiczne, widzę, że więcej osób się mną interesuje, nie tylko jako posłem, ale też w ten „inny” sposób. Dostaję różne propozycje mailowe..." - opowiada. Dopytywany, o jakie propozycje chodzi, mówi, że chodzi o "seksualne". "Wiedzą, że jestem zamężny (a zdjęcia