Wiadomości
Krytyk filmowy "Timesa" Kevin Maher po obejrzeniu fragmentu filmu napisał, że "Streep wydobyła kobietę spod warstw karykatury". Baz Bamigboye z "Daily Mail" napisał ,ze "Tylko aktorka o takiej renomie jak Streep mogłaby uchwycić istotę tego, czym była Thatcher, i wyrazić to w filmie". Sama aktorka aby zagrać premier zgodziła się na obcięcie swojego honorarium. Gwiazda wystąpiła w filmie za „symboliczny” milion dolarów, który podarowała amerykańskiemu Muzeum Historii Kobiet. Niestety przyjaciołom i byłym współpracowników Lady Thatcher nie podoba się przedstawienie jej jako osoby samotnej, z wolna popadającej w demencję. Twierdzą też, że nakręcenie takiego filmu za jej życia jest dla byłej premier obrazą. Uważają również, że film jest „lewicową fantazją” na temat rządów premier, która swoimi odważnymi wolnorynkowymi reformami uratowała kraj przed upadkiem. „Żelazna Dama” przyjaźniła się również z Ronaldem Reaganem i jest traktowana jako część „triady”, która doprowadziła do upadku komuni