Czy SLD opluwa kulturę?
Hirek Wrona nazwał utwór kampanijny Łukasza Naczasa „fatalnym wykonaniem”. I była to wyjątkowo delikatna ocena. To co wyprawia SLD pozując na takie „kul”, „słitaśne”, „triendi”, „dżezi” jest po prostu żałosne. Osobiście ukochałem sobie kulturę hip-hopową za szczerość. Ten gatunek muzyczny, czyli rap (a także cała kultura hip-hop na którą się składa bboying, graffiti, DJ-ing i właśnie rap) wywodzi się z buntu pewnego pokolenia. Pokolenia, które chciało wyrazić to co czuje. Nie były to na samym początku treści zaangażowane, społeczne, opisujące świat. Częstokroć była to zabawa młodych z Nowego Yorku. Bawiono się słowem i muzyką. Od samych początków to natomiast było szczere. Nawet jeśli nie opisujące problemów ulicy – było oparte na autentyczności. Zawsze, od Afrika Bambaataa, poprzez Mobb Deep, Rakima, Nasa, A Tribe Called Quest, Group Home, do wielkiego powrotu Bestie Boys po latach. Bez względu o czym rapowali twórcy - to było szczere. Stąd po pewnym czasie powstały różne nurty w hip-