Wiadomości
Nikt chyba nie ma już wątpliwości, że całe zamieszanie wokół abp. Henryka Hosera SAC ma na celu doprowadzenie do jego rezygnacji z kierowania diecezją warszawsko-praską. Sugeruje to wprost zarówno ks. Wojciech Lemański, jak i jego poplecznicy, również ci w mediach głównego nurtu. I nie łudźmy się, że jest to problem jedynie tej diecezji i tego jednego biskupa. Wtapia się on bowiem w cywilizacyjny proces budowania tzw. społeczeństwa otwartego, które nie dopuszcza istnienia żadnych autorytetów, prawd obiektywnych i żadnych silnych tożsamości: ani religijnych, ani narodowych, ani nawet płciowych. A służąca temu dyktatura relatywizmu, przed którą przestrzegał Jan Paweł II i której przejawy często odsłaniamy w naszym tygodniku, jest nie mniej bezwzględna jak znana nam z niedawnych doświadczeń dyktatura proletariatu. Dlatego można być pewnym, że w przypadku skutecznego zniszczenia abp. Hosera kolej na niszczenie następnych przyjdzie raczej szybciej niż później. Stawką w tej grze jest bowiem