Terlikowski: Nie budujmy smoleńskiej parareligii, czyli cień na szybie nie ma mocy
Z punktu widzenia katolika sprawa jest bowiem jasna. Cienie na szybie niczego nie dowodzą, i nie mają mocy. Wiara w tego typu „znaki” (a mówimy o śladach na szybie, a nie o objawieniach, które oczywiście się zdarzają) jest czystym pogaństwem, które w wielkim ludziach zaczyna dostrzegać postacie herosów czy wręcz półbogów. Z chrześcijaństwem niestety niewiele ma to wspólnego, szczególnie, że trudno byłoby uznać śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, choć jego zasług dla kraju nie zamierzam kwestionować, za kogoś, kto jest lub będzie beatyfikowanym czy kanonizowanym świętym, który miałby coś ludziom objawiać.