Żyjmy z liturgii
Zacznijmy od niebezpieczeństw liturgicznych. Błąd w postrzeganiu liturgii może być dwojaki - po pierwsze możemy zamknąć ją w kręgu ekspresji estetycznej wspólnoty Kościoła, a po drugie ograniczyć jej znaczenie do funkcji komunikacyjnej. W pierwszym przypadku liturgia będzie tylko emanacją życia wspólnoty - kulturowym zwieńczeniem doktryny i moralności katolickiej, a w gorszej wersji, aktualnych upodobań estetycznych epoki. W drugim będzie ona rodzajem partyjnej nasiadówki podczas, której kler komunikuje się z wiernymi, ot taka redukcja pedagogiczna. W obu tych przypadkach liturgia skupia się na efektach ludzkiej twórczości - na tym co sami wymyśliliśmy by uwznioślić wspólnotowe uczucia lub lepiej się między sobą komunikować. Oba przypadki nie są tylko teoretyczną pogwarką, ale, choć niepełnym, to jednak obrazem religijnego życia katolików.