Rodzina
A fakty są takie, że ksiądz profesor powiedział tylko to, co dla każdego zajmującego się na poważnie tematyką zapłodnienia in vitro jest oczywiste. Jest to technika generująca ogromną liczbę wad genetycznych u poczętych nią dzieci. Wystarczy zajrzeć do jakiegokolwiek pisma naukowego, by to wiedzieć. Fakty nie mają jednak w tej dyskusji znaczenia, więc lobbyści ze Stowarzyszenia Nasz Bocian ruszyli do boju i oskarżyli księdza o wszystkie możliwe zbrodnie. Z rasizmem i antysemityzmem włącznie. „To wskazanie, iż grupa dzieci poczętych in vitro wyróżnia się wizualnie i genetycznie na tle populacji, co nie tylko nie ma poparcia w badaniach naukowych, ale jest dodatkowo stwarzaniem podłoża do dyskryminacji dzieci” - napisali członkowie stowarzyszenia w liście skierowanym do rzecznika praw dziecka, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Konferencji Episkopatu Polski, redakcji tygodnika „Uważam Rze” i samego księdza.