Wildstein: O czym wiedzieć nie wolno
Czy należy pisać o rodzicach sędziego Igora Tulei? Przecież nie ponosi on odpowiedzialności za to, że matka pracowała w SB, a ojciec robił karierę w PRL-owskim MSW. Jeśli jednak jego zachowanie każe zastanawiać się nad związkiem między postawą syna a wyborami rodziców, to czy powinniśmy zamykać na to oczy? Czy mamy przemilczać ciągłość między środowiskami prawniczymi PRL i III RP – zresztą nie tylko prawniczymi, co pokazuje przykład Tulei – niosącą określone konsekwencje dla naszego wymiaru sprawiedliwości i udawać, że jej nie dostrzegamy?