Sokrates homoseksualistą?
Książka „Heterofobia? Homoseksualizm a greckie korzenie Europy” ukazała się w 2006 r. Czy w czasie jej przygotowywania sądził Pan, że już za kilka lat Sejm RP będzie debatował nad legalizacją tzw. związków partnerskich?
Autor
Redakcja
Migrated legacy fallback author.
Artykułów: 229466
Książka „Heterofobia? Homoseksualizm a greckie korzenie Europy” ukazała się w 2006 r. Czy w czasie jej przygotowywania sądził Pan, że już za kilka lat Sejm RP będzie debatował nad legalizacją tzw. związków partnerskich?
W Jerozolimie i Nazarecie wyznawcy Chrystusa stanowią 2 proc. mieszkańców. Najwięcej chrześcijan na tym terenie żyje w Libanie, gdzie stanowią 1/3 społeczeństwa. „Świat islamu coraz radykalniej walczy z tą potęgą światową, którą definiuje jako Zachód. A ten z kolei utożsamiany jest z chrześcijaństwem, stąd rosnące trudności” – podkreśla islamolog i znawca tematyki bliskowschodniej, o. Samir Khalil Samir SJ.
"Ania Guzik (37 l.) to piękna kobieta. Nic więc dziwnego, że na powodzenie nigdy nie mogła narzekać. Ale ona szukała tego jedynego. I znalazła - to Wojtek, instruktor narciarstwa i snowboardu. Przed rokiem się zaręczyli, Ania pobudowała dom, teraz marzy o gromadce dzieci. Jednak jako praktykująca katoliczka nie może się o nie starać przed ślubem. A o tym na razie cisza. - Ile chcę mieć dzieci? Ile Bóg da! - wyznała ostatnio. - czytamy w "SE".
Od minionego piątku, 25.01 wraz całą rodziną i przyjaciółmi poszukujemy mojego męża Wojtka Mikołajczaka. Mimo działań policji i fundacji Itaka, a także naszych usilnych starań po 10 dniach poszukiwań wciąż nie wiemy nic o jego losie. Mąż był w trakcie leczenia depresji, dlatego bardzo się o niego martwimy.
Samolot uderzający w ziemię do góry kołami rozpada się na pięć, może sześć większych części, a nie na całą masę drobnych kawałków – uważa prof. Wiesław Binienda z Uniwersytetu w Akron.
Marta Brzezińska: O co chodzi Jarosławowi Kaczyńskiemu, kiedy mówi w rozmowie z braćmi Karnowskimi „nie możemy dopuścić, by jakieś niemądre idee na tym wygrały, by niezadowolenie przejęli ludzie, którzy próbują odświeżać niemądre i szkodliwe dla Polski hasła”. To aluzja do Ruchu Narodowego?
Konstanty Gebert jako Dawid Warszawski w sobotnio-niedzielnej „Gazecie Wyborczej” w niemal całostronicowym „eseju o mowie nienawiści” pt. „Moja Polska” wytoczył wobec pana działa dużego kalibru; porównując do oszczercy i osoby, która go potępia: „Tu już nie ma wątpliwości jestem jego zdaniem z racji ojca, stalinowcem i zapewne sowieckim agentem; moje wybory są bez znaczenia. Tak uważa polski uczony, socjolog, PAN”. „Profesor Krasnodębski potępił mnie bo miałem niewłaściwego ojca.” Pobrzmiewa też antysemicka nuta, że „Polska profesora Krasnodębskiego” to „Nie jest nowa Polska. Ta sama Polska za PRL wykluczała za rodziców burżujów – a potem i za rodziców Żydów”. Jak pan, jako rzekomy oszczerca Konstantego Geberta odbiera jego przeprosiny wydrukowane dziś na samym dole 6 strony „Gazety Wyborczej”?
Poseł Grodzka asugerował również, że niewykluczone, że Pawłowicz może mieć męskie geny, a dokładnie męski kariotyp genów, jak przekonywała w weekendowym wywiadzie dla Onetu.
W sondażu przygotowanym przez Homo Homini dla "Super Expressu" aż 55 proc. pytanych jest za przyjęciem ustawy o związkach partnerskich (przeciwnego zdania jest 39 proc., a 6 proc. nie ma opinii). Z kolei spośród osób, które chcą uregulowania związków partnerskich, aż 60 proc. twierdzi, iż powinny obejmować zarówno pary hetero- jak i homoseksualne (38 proc. uważa, iż tylko pary heteroseksualne).
Kobietę i mężczyznę tak. Ale akurat przerabianie mężczyzn na istoty podobne do kobiet, to nie jest robota Pana Boga, tylko nieźle płatnych i pozbawionych skrupułów chirurgów.
Po wypowiedziach polityków związanych z obozem władzy można odnieść wrażenie, że rząd Donalda Tuska będzie chciał tak „zakręcić” w sprawie homo związków, żeby przepchnąć je w Sejmie?
„Demokracja wymaga także społecznej bazy. Tradycyjna komórka rodzinna, na którą we wszystkich naszych krajach wywierana jest tak ogromna presja, stanowi opokę, na której wspierają się zarówno wolność jak i ład. To właśnie rodzina uczy człowieka odpowiedzialności. To dla rodziny zarabiamy pieniądze. To dla jej przyszłych pokoleń dokonujemy poświęceń, które mogą nie być nam wynagrodzone za naszego życia. I poprzez te rodziny uczymy się budować więzi innego rodzaju – zakładamy grupy sąsiedzkie, które składają się na społeczeństwo obywatelskie. Współpraca taka gwarantuje istnienie w sferze społecznej i gospodarczej alternatywy wobec całkowitego zdawania się na pomoc państwa we wszystkich sprawach, z którymi jednostka nie może sobie poradzić. Nic więc dziwnego, że zarówno rodzina, jak i tkanka społeczeństwa obywatelskiego tak poważnie ucierpiały w rękach totalitarystów, których pozycji zagraża wszelkie rozproszenie władzy.
- Ludzie mają klapki na oczach – miałem mówić bez ogródek. - Znam wiele osób wierzących, przecież obracam się w tym środowisku, ale wiele z nich nie wierzy w Boga, tylko w księdza – miałem uzupełnić w rozmowie o pedofilii w Kościele. Problem polega tylko na tym, że na temat pedofilii w Kościele czy książki Ekke Overbeeka „Newsweek” ze mną nie rozmawiał. Nikt do mnie nie zadzwonił, nie zadał pytania, nie próbował nawet nawiązać kontaktu. Ale za to zacytował rozmowę, które nie było.
Żeby spokojnie rozważać mój wywód, od razu mówię – jeśli nie potrafisz myśleć wielopłaszczyznowo, to odpuść sobie dalszą lekturę. Ja potrafię rozgraniczyć to, czym się zajmuję w danym temacie. Jeśli więc nie lubisz czytać i nie czytasz logicznie, ze zrozumieniem, to włącz sobie telewizję i karm się tym, co tam znajdziesz. Dlaczego? Bo w tym wywodzie pominę niezaprzeczalny fakt wielu zgorszeń, którzy dają czasami duchowni, ale zajmę się tym, dlaczego właśnie ludzie zgorszeni takim zachowaniem duchownych są sobie sami winni swojego zgorszenia. Do tego pierwszego niechybnie wrócę pewnie narażając się współbraciom w kapłaństwie, którzy nie mają poukładane tego, jak trzeba.
„Newsweek” i „Wprost” wracają do formy. To znaczy tygodnik jeden przez drugi, biją się na głowę pod względem ohydy, manipulacji i zwyczajnej żenady. Wystarczy tylko rzut oka na same okładki pism. Gazetka Lisa eksponuje dużą, pięknie uśmiechniętą twarz pani Grodzkiej, na marginesie umieszczając minimalnych rozmiarów zdjęcie prof. Pawłowicz. I wielkie litery: „Grodzką w kołtuna”.