O. Jordan Śliwiński: Opowiadanie z detalami o swoich grzechach poza spowiedzią nie przynosi duchowej korzyści
Proszę ojca, proszę ojca! — ten okrzyk zatrzymał mnie tuż przed furtą klasztorną. Podszedł chłopak w wieku „krótko przedmaturalnym”. — Mam na imię Maciek i chciałem o coś zapytać — wyjaśnił. — Mojemu koledze wypadła kartka, którą po jakimś czasie podniosłem i przeczytałem. Okazało się, że wypisał na niej swoje grzechy do spowiedzi. Głupio mi było, więc mu delikatnie wrzuciłem ją do torby. Pytałem babcię, a ona powiedziała, że obowiązuje mnie teraz tajemnica, nie mogę o tych grzechach nikomu mówić. Chciałem spytać, jak to jest?