Wiadomości
Zabawne przy tym jest to, że tekst (pomijam już taki drobiazg, że jego treść jest stuprocentową manipulacją), w którym tak określone zostały moje poglądy, ukazał się w "Polityce". Pismo to ma rzeczywiście spore doświadczenie w publikowaniu tekstów "żywcem wyjętych ze sztambucha KPP", a komunistyczni ideolodzy, choć lekko przeformatowani, pracują w niej do tej pory. Nie przeszkadza to jednak Władyce i Janickiemu oznajmiać, że to moje teksty są przejęte od komunistów. I gdyby jeszcze opinie takie padły, gdzie indziej, to może bym się tym przejął. Ale czerwona "Polityka" jest ostatnim środowiskiem, które może wydawać opinie na temat komunistycznego języka. No chyba, że wypowiadać się będzie na podstawie własnego doświadczenia.