Czy modlitwa (zawsze) czyni cuda?
Inną odsłoną tego problemu jest kwestia oceny tego, na ile Bóg wzywa każdego z nas w konkretnej sytuacji do zawierzenia mu poprzez modlitwę i zdanie się na Jego działanie, a na ile oczekuje od nas wzięcia sprawy w swoje ręce i szukania pomocy u innych ludzi. Czy ci z nas, którzy widzieli cuda dokonywane w Imię Boże, bądź doświadczyli mocy Boga na własnej skórze nie mają czasami pokusy by sądzić, że szczera i pełna ufności modlitwa jest lekiem na wszelkie trudności i że Bóg bez naszego wysiłku wszystko za nas załatwi? Czy przypadkiem nie jest tak, że w wielu sytuacjach zachowujemy się jak ci Amerykanie, którzy nie skorzystali z pomocy lekarza dla swojego dziecka, bo wierzyli, że sama modlitwa wystarczy za lekarstwa?