Papież podczas pasterki: tam, gdzie zapomina się o Bogu nie ma pokoju!
Papież podczas pasterki: tam, gdzie zapomina się o Bogu nie ma pokoju!
Kategoria
Sekcja: Duchowość i wiara
Papież podczas pasterki: tam, gdzie zapomina się o Bogu nie ma pokoju!
- Kościół ma prawo artykułować swoją naukę, poglądy i przekonania. Ma także prawo uczestniczyć w dyskursie, który dotyczy wartości, etyki w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym. Chodzi m.in. o zagadnienia związane z rodziną, małżeństwem, demografią, nierównym podziałem dóbr - mówił kard. Nycz.
Zwracając się po polsku papież powiedział: "Drodzy Polacy, bracia i siostry! Już wkrótce duch Bożego Narodzenia przeniknie wasze domy, rodziny, wspólnoty. Połączy was wiara i radość z narodzin Zbawiciela. Każdemu z was, a szczególnie samotnym, chorym, tym, którym w życiu jest trudno, życzę pokoju, ciepła i miłości; wszystkim - ducha nadziei, przebaczenia i pojednania".
- Ta reforma wymaga liturgicznej odnowy w ekumenicznej perspektywie – podkreślił kard. Koch.
Zdaniem arcybiskupa Gerharda Ludwiga Müllera te wzajemnie zwalczające się obozy sądzą, że można wspierać Kościół, „z którego jeden usiłuje wyrzucić drugiego”. Hierarcha stwierdził, że taka postawa jest objawem choroby.
Zabawnie brzmią zapewnienia, że „drzwi świątecznych domów zamykają się przez bliźnim-ateistą”. „Puste miejsce przy stole nie czeka na niego. Skrzy się gwiazda na choince, weselą się pudełka z prezentami, kokardkami pyszne, lecz nie dla ateisty. Karp w wannie kona w bezgłośnej torturze na chwałę bożą – cóż nam do tego? Mknie święty Mikołaj białą równiną, tak dziś zajęty – ani spojrzy na nasze dzieciątka. Oczki ich okrągłe i łzawe. Tatusiu, dlaczego my nie wierzymy w Boga? – Ktoś musi nie wierzyć, aby wierzyć mógł ktoś, synku” - opisuje tortury ateisty Hartman na swoim blogu na stronach tygodnika „Polityka”.
Papież Benedykt XVI ułaskawił kamerdynera Gabriela
Szaleństwo, jakie wywołuje „koniec świata według Majów”, wbrew pozorom wcale nie jest śmieszne, pokazuje bowiem, że ludzie, którzy stracili wiarę w Boga gotowi są uwierzyć w każdą bzdurę, o ile tylko będzie odpowiednio niechrześcijańska i ezoteryczna. A jakby tego było mało takie histerie odwracają naszą uwagę od tego, co rzeczywiście ważne i istotne, a skupiają na kłamstwach.
I dokładnie popis takich możliwości zaprezentował w Radiu Zet, gdzie zaczął przekonywać, że biskupi polscy popierają przemoc wobec kobiet w Indiach (którą konwencja Unii miałaby rzekomo likwidować), a Benedykt XVI jest integrystą, który nie przeczytał tych samych książek, co Bartoś, więc zupełnie się na teologii nie zna.
Nie od dziś bowiem wiadomo, że to Jarosław Kaczyński telefonicznie podjął decyzję o lądowaniu na pancernej brzozie smoleńskiej. I nie trzeba na to żadnych dowodów, bo tak podpowiada intelekt Ojca Demokracji, Lecha Wałęsy! A z intelektem Bohaterów Polski Ludowej się nie dyskutuje. By żyło się lepiej! By żyło się lepiej wszystkim!
To, że w Polsce spada liczba praktykujących jest faktem (choć nie jest to spadek dramatyczny, od dawna bowiem w Polsce praktykowało regularnie poniżej połowy Polaków). I nie można się spierać o to, że podobne zjawisko widać także w większości krajów zachodnich. Tyle, że od takiego stwierdzenie do tezy, że tak się dzieje „wszędzie” jest jeszcze bardzo daleko. Afryka czy Azja mają się bowiem, jeśli chodzi o liczbę praktykujących, świetnie. Ewangelizacja rozwija się dynamicznie, Biblia trafia pod strzechy, a ludzie odkrywają, że Jezus Chrystus jest jedynym zbawicielem. I praktykują często z gorliwością pierwszych chrześcijan.
Nie ma i nie będzie trwałego pokoju, dopóki ludzie nie nawrócą się do Boga w Jezusie Chrystusie. Tak najkrócej podsumować można orędzie Ojca świętego. Nawrócenie to obejmować musi jednak każdy wymiar ludzkiego życia: osobisty, prawny, polityczny, ale także ekonomiczny. Benedykt XVI jednoznacznie wskazuje miejsca, w których powinna dokonać się przemiana. Papieska odwaga sprawia zaś, że nikt nie może się uznać za wolnego od konieczności nawrócenia, i nikt nie powinien uznać, że jego światopogląd w kwestiach gospodarczych, politycznych czy społecznych nie potrzebuje metanoi. Liberałowie gospodarczy usłyszą, że rynek nie reguluje wszystkiego, i że trzeba zastąpić dyktat zysku, światopoglądowi lewicowcy, że nie będzie pokoju, tak długo jak legalne będzie zabijanie nienarodzonych a rodzina będzie niszczona, a konserwatywni narodowcy czy patrioci zmierzyć się muszą z apelem o przebaczenie i uznanie swoich win. Słowem każdy ma coś do poprawienia, przemyślenia, tak by możliwa stała się nowa syn
Ale złośliwości na bok. O wiele ciekawsze od opisów wielkich cierpień blogerów naTemat.pl są opinie wyrażane przez Machałę na temat niebezpieczeństwa, jakim są dla Kościoła zakonnicy tacy, jak brat Marcin. „Im więcej w Kościele ojców Radomskich, tym większa szansa na dechrystianizację Polski. I odwrotnie: im więcej księdza Sowy, księdza Lemańskiego, ojca Mądela, tym groźba dechrystianiazacji jest mniejsza” - oznajmia, nie jest jasne na jakiej podstawie Machała.
I dlatego amerykańscy obrońcy życia z China Life Alliance wzywają do modlitwy za dzieci zabijane codziennie w Chinach. Potrzeba 30 tysięcy osób, z których każda będzie się modlić za symboliczne jedno dziecko zabijane w Państwie Środka. China Life Alliance jest organizacją, która pomaga podziemnemu ruchowi pro life w Chinach (bo taki istnieje). Przekazuje on środki kościołom domowym, które próbują ratować dzieci przez zabiciem, porzuceniem lub sprzedażą. Ich wolontariusze pomagają także rodzinom, które zdecydowały się na kolejne dzieci w walce z państwem chińskim, a niekiedy nawet zbierają środki konieczne do zapłacenia wysokich grzywn dla tych, którzy złamali zasadę „jednego dziecka”.