"Pan Bóg się gdzieś pałętał przez całe moje życie", czyli jak ateistka z księdzem rozmawiała. I się nie dogadała
Dziwna rozmowa. To jedyna myśl, jaka przychodzi mi do głowy po przeczytaniu wywiadu z Marią Peszek, którym z rozmachem chwali się „Tygodnik Powszechny”. „To spotkanie, zdaniem najgłośniejszych uczestników polskiej debaty publicznej, nie powinno się odbyć. Katolicki ksiądz nie powinien rozmawiać z osobą, która publicznie zadeklarowała swój ateizm, ateista nie powinien rozmawiać z katolickim księdzem. Granice sporu powinny być jasno wytyczone, barykad nie wolno opuszczać. Niemożliwe? Nie w „Tygodniku Powszechnym” - tak gazeta anonsuje rozmowę pomiędzy Marią Peszek, ks. Andrzejem Dragułą i Andrzejem Franaszkiem. Sam wstęp do tego wywiadu jest dla mnie zastanawiający. Bo niby kto powiedział, że ateista nie może rozmawiać z księdzem? Przez skórę czuję, że to złośliwostka pod adresem tzw. Kościoła zamkniętego (czyli na przykład takich ultrasów jak my z Frondy, na jakich wychodzimy zapewne w zestawieniu z redakcją „TP”). Pewnie, że może rozmawiać! Ileż to razy mnie samej zdarzało się szczerze