Ks. Lemański chce ułatwiać potępienie
Księdza Lemańskiego oburza procedura, jakiej poddawani są biedni apostaci. „Wiele lat temu powstawała w Polsce, jeszcze tej Ludowej, walcownia blach. To miały być niezwykle cienkie blachy, z których można by produkować lekkie opakowania produktów spożywczych. Pamiętam, jak nieżyjący już ksiądz profesor tłumaczył nam zadziwienie ludzi zza żelaznej kurtyny, którym wówczas proponowano zakup naszych zdrowych i smacznych konserw, ale w sprzedaży łączonej ze specjalnym kluczem do otwierania tych konserw. Żeby zjeść smaczną polską szynkę wystarczyło iść do znajomego ślusarza, by otworzył stalowe opakowanie albo choćby kupić specjalny klucz rozcinający bez trudu grubą blachę oddzielającą nas od smakowitej zawartości. Gdy przysłuchuję się dyskusji o procedurze odejścia z Kościoła, przypomina mi się natychmiast tamto zdarzenie. Biskupi, księża i niektórzy publicyści wyjaśniają, że wystarczy napisać podanie, zanieść je w odpowiednim czasie do konkretnej kancelarii, zabrać ze sobą dwóch kwalifikow