Kościół
I nie chodzi o słabości konstrukcji samej powieści (choć powieść wciąga i nie pozwala się od siebie oderwać, to widać w niej wyraźne konstrukcyjne braki), czy o niewiarygodność historii (ta bowiem, dla kogoś, kto uważnie śledzi rzeczywistość, jest aż nazbyt prawdopodobna), a to, że tym razem w poszukiwaniu „mistycznych” czy „duchowych” źródeł swojej publicystyki Socci zdecydował się sięgnąć po pisma Marii Valtorty, które uczynił punktem wyjścia całej narracji powieściowej. Wizje tej „mistyczki”, jej opinie, a także pojmowanie Kościoła – są fundamentem, na którym zbudowany jest „Czas burzy”. A samą powieść określić można „apologią Valtorty”, próbą jej przywrócenia Kościołowi i przekreślenia potępień, jakie nałożyły na jej pisma watykańskie urzędy. Socci zresztą wcale tego nie ukrywa. Zarówno w rozmowach bohaterów powieści, jak i w „podziękowaniach” wprost znaleźć możemy stwierdzenie, że chciałby on, by jego książka stała się początkiem procesu beatyfikacyjnego tej „mistyczki”, a także p