Terlikowska: Ratowanie przez zabijanie
„Nie chcesz aborcji, to jej nie rób, ale dlaczego nie pozwolić na to innym” – takie stwierdzenie pada bardzo często w kontekście dyskusji na temat ochrony życia. Pytanie jest absurdalne. Wystarczy bowiem słowo „aborcja” zastąpić jakimkolwiek innym i wychodzi kuriozum. „Nie chcesz zabić swojej teściowej, ale dlaczego nie pozwalasz, żeby sąsiad z jakiegoś wiadomego sobie powodu zabił swoją?”; „Jesteś przeciwnikiem zabijania zwierząt, ale dlaczego nie pozwalasz panu Wieśkowi zabić psa, który go złości, a poza tym za drogo kosztuje jego utrzymanie”. Prawa pana Wieśka się nie liczą? Już słyszę oburzenie, że chcę pozwalać na zabijanie ludzi, albo zwierząt. Nie, nie chcę. Chcę tylko zwrócić uwagę, że aborcja to też zabijanie. Było dziecko, nie ma dziecka. Ono nie zniknęło ono, nie zdematerializowało się, jego szczątki są dowodem jego istnienia. Dlaczego więc sprzeciw budzi w nas fakt, że ktoś może zabić psa, a zgadzamy się na to, by ktoś inny zabił dziecko. I nie ma znaczenia, że to dziecko j