Wiadomości
Polska szkoła to szkoła głodu. Liczba niedożywionych uczniów jest ogromna. Dla wielu jedyny ciepły posiłek, z mięsem i warzywami, to ten jedzony w szkole. Tymczasem od pierwszych tygodni roku szkolnego jesteśmy świadkami niepokojącego zjawiska. Pełne talerze, nietknięte posiłki zwracane są z powrotem do kuchni. Dzieci szkolnych obiadów nie jedzą, bo te są po prostu niezjadliwe. Bez smaku, bez wyrazu, bardziej przypominają dietetyczny obiad na szpitalnym oddziale, niż szkolną stołówkę często reklamującą się hasłem „jak u mamy”. Wszystko to oczywiście ze względu na zdrowie dzieci i walkę ze złymi nawykami żywieniowymi. I dobrze, walczmy z tym, ale nie w ten sposób, że dzieci nic nie jedzą. Bo to też zdrowe nie jest. Kto jak kto, ale premier lekarz powinien zdawać sobie z tego sprawę.