Terlikowska: Za smartfonem nawet w ogień
Jeszcze chwila a smartfony całkowicie do góry nogami wywrócą relacje międzyludzkie. Okaże się, że drugi człowiek obok będzie zbędny, skoro w maleńkiej skrzynce zamknięci są znajomi z całego świata. Jeden klik i śledzimy czyjeś życie. Kaśka gotuje pomidorową. Anka ma zły dzień, bo dzieci chore. Trzeba wybrać się do kina, bo Aśka właśnie poleca świetny film. I tak minuta za minutą ucieka czas, ale za to wiemy, co się dzieje u „znajomych”. Do tego jeszcze różne aplikacje, gry, cuda wianki i w zasadzie nie trzeba ruszać się z kanapy, żeby wiedzieć co się wokół dzieje. Smartfon podpowie, jakie teksty warto przeczytać (w końcu czytają je moi znajomi lub mieszkańcy okolicznych ulic), poinformuje, co warto obejrzeć w nowym miejscu. Pokaże zdjęcia okolicznych zabytków. Funkcje te będą cały czas ulepszane i dopracowywane, bo w końcu przyjaźń między człowiekiem a smartfonem szybko się nie skończy. Wręcz przeciwnie, będzie się pogłębiać. Bo producenci tychże urządzeń raczej nie spoczną, tylko będą