Wiadomości
Półmrok świątyni, blask świec, zapach kadzidła. I głos kapłana, który pyta wiernych: „Co jest twoim bożkiem?". Wymienia: władza, pieniądze, seks, kariera, praca, rodzina... Litania idoli się kończy, a ja nie rozpoznaję swojego bożka. Ksiądz mówi: „A teraz nie będziesz miał bogów cudzych przed Panem. Wyrzeknij się swojego idola". Myślę gorączkowo: „Ale czego właściwie mam się wyrzec?". I nagle poraża mnie z całą oczywistością myśl, że przecież to ja sam jestem dla siebie bożkiem. Moim idolem jest moje „ja". Wszystko inne - władza, seks czy pieniądze - to tylko bogowie mniejsi, służący temu najważniejszemu, karmiący drzemiącego we mnie potwora egoizmu, pychy i próżności nowymi afektami, doznaniami, zdobyczami. I teraz ma m się go wyrzec? Zaprzeć się swojego „ja"?