Wiadomości
Maszerowali grupkami i pojedynczo, nierównym powolnym krokiem, niektórzy jechali na inwalidzkich wózkach. Na honorowym miejscu, na czele konduktu pogrzebowego generała Wojciecha Jaruzelskiego, obok członków rodziny przemieszczali się jego najbliżsi współpracownicy, Jerzy Urban, Czesław Kiszczak i inni. Ostatnia droga twórcy stanu wojennego odbywała się z honorami, w asyście kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego, a kilka godzin wcześniej, podczas Mszy Świętej w Katedrze zebrani mogli usłyszeć z ust najwyższych dostojników państwowych, że zmarły był patriotą, który kochał Polskę. Obrał po prostu inną drogę, niż oponenci, ale przecież nie kochał przez to Ojczyzny mniej, niż oni. Innymi słowy generał Wojciech Jaruzelski był patriotą, podobnie jak generał Czesław Kiszczak, Jerzy Urban, czy wielu innych decydentów PRL - to „wiedza” dziś już nam wdrukowana, podobnie jak „wiedza” o tym, że byli „ludźmi honoru”. Przewiduję, że w rzeczywistości jutra ci sami „ludzie honoru” zostaną ogłoszen