Wiadomości
Pokaz mody, który odbył się w miniony piątek w warszawskim kościele św. Augustyna, nie powinien się tam odbyć. Ani tam, ani w żadnej innej katolickiej świątyni. Ewangeliczna scena pogonienia przez Chrystusa przekupniów z samego tylko świątynnego dziedzińca i Jego słowa: „Mój dom ma być domem modlitwy” pozostają aktualne ciągle i dla wszystkich.Nie odsądzam od czci i wiary proboszcza parafii, który na pokaz się zgodził. Pewnie już wycierpiał za swoje więcej, niż na to zasłużył. Znam go i mam o nim jak najlepsze zdanie. To jeden z najgorliwszych warszawskich duszpasterzy, ceniony kaznodzieja i rekolekcjonista, prezbiter na drodze neokatechumenalnej, spowiednik alumnów w seminarium duchownym, otwarty na Boga i na ludzi. Parafia, którą prowadzi w biednej dzielnicy na terenie dawnego getta, gdzie kościół cudownie przetrwał niemiecką pacyfikację, słynie z wielu ciekawych inicjatyw. Niedawno patronowaliśmy prowadzonej przy tej parafii aukcji na wsparcie młodzieży, która nie miałaby za co wyje