Wiadomości
Już od południa w sobotę 21 września w Berlinie, na placu przed Reichstagiem wokół specjalnie przygotowanej sceny, gromadzili się pierwsi uczestnicy marszu dla życia. Około godziny 14, kiedy większość uczestników manifestacji była już zebrana na placu, zaczęli się również pojawiać pierwsi przeciwnicy Marszu dla Życia, próbujący zakłócić całe wydarzenie. Nie było wiadomo jakie organizacje oni reprezentują, ale wygląd wskazywał na jednio, że było to środowisko dewiacyjne. Charakterystyczną cechą tych osób było to, że trudno było odróżnić spośród nich mężczyzn od kobiet, niemal wszyscy mocno umalowani, obficie zakolczykowani i z widocznymi wieloma tatuażami trzymali tęczowe flagi, tęczowe parasole i różowe baloniki z napisem „my body my choice”. Ten Marsz dla Życia w Berlinie jak i poprzednie był mocno ochraniany, stąd też kordony policjantów rozdzielających marszowców od „wrzeszczącego tłumu”, uzbrojonego w różnorakie transparenty w języku niemieckim, angielskim ale również i w polskim: