Wiadomości
„Kiedyś, dawno temu, zakazanym było to, czego nie wolno było robić. Za co groziły kara albo represje, albo utrata honoru, albo wstyd. Dziś zakazanym jest to, co właśnie się robi, z czym się obnosi i co się pokazuje. To, co zakazane jest tym, co trzeba przyjąć i co trzeba aprobować. Co trzeba nagradzać, przed czym trzeba klęczeć i czego należy słuchać. Zachodzę w głowę, jak to się stało, i tak całkiem, tak do końca nie pojmuję (...). Nie tylko nie wiem, jak to się dzieje, że prześladowanych nikt nie prześladuje, a zakazanych nikt nie zakazuje, ale też – proszę wybaczyć – nie mogę pojąć dlaczego tak niewielu się temu dziwi. Tak samo nie mieści mi się w głowie, że prześladowanych wszyscy się boją, trwożliwie na nich patrzą, umizgują się do nich, o poparcie i dobre słowo ubiegają, a ci wciąż za prześladowanych uchodzą. Jak to może być, że prześladowani strach wzbudzają, a zakazani odbierają hołdy?” - zastanawia się we wstępniaku do najnowszego „Uważam Rze” Paweł Lisicki. I choć redaktor na